Polacy nic się nie stało!

31 MAJA 2016, POLSKA, 724
Dzielenie się jest fajne:      

Miejmy już to za sobą, mecz otwarcia, mecz o wszystko, na koniec mecz o honor. Zaśpiewajmy wszyscy Polacy nic się nie stało... Niech pęknie ten nadmuchany balon i wróćmy do rzeczywistości.

Wielkimi krokami zbliża się EURO2016, gramy we Francji. Media trąbiły o tym jak Lewandowski przyleciał helikopterem na zgrupowanie. Dzisiaj podniecamy się wytypowaną kadrą. Kamery śledzą każdy krok kadrowiczów. Wszyscy usiądą przed telewizorami z nadzieją, że piłkarze może coś ugrają, wyjdziemy w końcu z grupy. Sport jest przecież nieprzewidywalny, więc może los się uśmiechnie do nas. Większość kibiców czeka zniecierpliwiona na pierwszy mecz. Potem wszystko się gwałtownie potoczy. I będzie wiadome. Porażka gruchnie na nas jak młot, historia się powtórzy i na kolejną szansę będziemy musieli czekać kolejne lata. Znowu będziemy budować oczekiwania przed kolejnymi kwalifikacjami, może następnym razem się uda?

Ale czy naprawdę musi tak być? Może w głębi serca zaśpiewajmy już teraz Polacy nic się nie stało.. i dajmy upust naszym oczekiwaniom. Pozbądźmy się maniery wyglądania nadchodzących wielkich sukcesów i traktowania piłkarzy jak bogów. Może Lewandowski został, królem strzelców Bundesligi a Krychowiak wygrał Ligę Europy. Ale co z tego? Czy oznacza to, że grając razem w reprezentacji, ten zbiór kilku indywidualności, może przeważyć losy wygranej? Czy oznacza to, że mamy pokolenie Lewandowskiego? Czy naprawdę chcemy żeby piłkarze grali tylko dla sukcesów? A tego od nich oczekujemy.

Zrzućmy z ich barków brzemię oczekiwań całego narodu. Są to w większości wspaniali piłkarze, w mojej opinii jedna z lepszych reprezentacji jakie mieliśmy w ostatnich latach. Głęboko wierzę, że gdy zostaną odpowiednio przygotowani mentalnie, a zachowanie kibiców i mediów może być kluczowe, zagrają tak jak większość dzieciaków na podwórku, w końcu. Pełni wyobraźni i wiary w sukces będą walczyć o honor, dumę i zapisanie się na kartach historii. Wybiegną na stadion i będą gryźć trawę przez cały mecz, zostawią zdrowie, serce i będą walczyć do końca. Staną oko w oko ze swoimi dziecięcymi marzeniami i z dumą po nie sięgną.

Na sport patrzę przez pryzmat wyrzeczeń i pracy jaką trzeba włożyć aby osiągnąć sukces. Ile lat trzeba spędzić na treningach, ile trzeba poświęcić. To jest dla mnie ważniejsze. Nie liczy się sama wygrana czy porażka. Liczy się serce, które zawodowi sportowcy zostawiają na arenach w drodze po swoje marzenia. Nie oczekuję wygranej tylko charakteru wojownika i pokazania najlepszych umiejętności. Za wygraną będę dumny a porażkę zrozumiem i przyjmę na klatę. A prawdziwych sportowców będę wspierał zawsze.

Do boju Polacy!



źródła:
zdjęcie: http://img.uefa.com/imgml/2016/euro/social/og-default.jpg
Dzięki, że przeczytałeś. Piona!
Roland

PS ten artykuł jest wart polecenia innym:

     

Odbierz 100zł na nocleg w dowolnym miejscu na świecie

Załóż konto używając przycisku poniżej i ciesz się marzeniami!

odbieram!